login: hasło:

Absolwenci Wydziału Prawa 1969

Miejsca spotkań i rozrywek

Karola znowu poniosło po świecie

 

 

Szczepionka przeciw szczepionkom

Tym razem Madera a nie epidemia.

Przygotowania, rozmowy i rokowania trwały długo - jak pandemia - dwa lata.

Wątpliwości było wiele – lepiej się z domu nie ruszać, samoloty są niebezpieczne bo wentylacja roznosi wirusa, co stanie się jeśli znowu zamkną granice? Ale potrzebna nam były miłe wrażenia, taka szczepionka przeciw szczepionkom, i …udało się przekonać Pierwszą Żonę, że czas najwyższy opuścić domowe pielesze i przestać oglądać świat z okna kuchni. Ponieważ tak podobało się nam przed laty na Azorach, więc odwiedzimy zieloną wyspę, która na mapie jest logicznym następnym krokiem – Maderę.

Portugalia, dziś dziesięciomilionowa, kiedyś była kolonialną potęgą – Brazylia, Gwinea, Angola, Mozambik, Goa, Makau. Z tych posiadłości pozostały tylko wyspy na Atlantyku a tam można dolecieć w sześć godzin. Więc gdy wydaje się, że kończy się nasza nieznośna zima pakujemy walizki, robimy niezbędne testy i wsiadamy do samolotu linii Air Azores. Na trzy pokładowe ubikacje czynna jest tylko jedna, ale mimo takich trudności docieramy do stolicy wyspy, Funchal

Tamtejsze lotnisko słynie z silnych wiatrów, które utrudniają lądowanie. Piloci, którzy tam latają muszą przejść specjalne szkolenie, ale nie mówię tego Żonie, aby nie podwyższać jej ciśnienia krwi.

Lądujemy jednak bez problemów na tym wulkanicznym skrawku ziemi nieco na lewo od Maroka, otoczonym wszechobecnym i wielkim Atlantykiem.  Dokoła niemal tropikalna zieleń, ciepły wiatr, uśmiechnięci ludzie wiec zaraz chowamy zimowe kurtki. Odbieramy mały samochód, który potem dzielnie pokonuje najbardziej strome i niebezpieczne górskie drogi, ale najpierw do Funchal i hotelu. Nasza kwatera to duży, modernistyczny budynek, zaprojektowany przez znanego brazylijskiego architekta. Góruje nad portem i z balkonu można niemal dotknąć codziennie zmieniające się wycieczkowce, które przywożą trzy a nawet sześć tysięcy pasażerów.

Wrażenie pierwsze – miasto jest bardzo eleganckie i dobrze zorganizowane. Na ulicach, które nie znają zimy są czyste samochody a wśród niesamowitej zieleni atrakcyjna architektura. Jest też dużo nowych białych apartamentowców, których balkony są zawsze skierowane ku oceanowi. Kupują je Norwegowie, Niemcy, Anglicy i inni, którzy tęsknią za słońcem i wieczną wiosną. Żona jak zwykle ogląda ogłoszenia o nieruchomościach i znajduje, że są to mieszkania co najmniej stumetrowe, jakby przeznaczone dla wielkich rodzin a nie dla dwójki emerytów z Dusseldorfu.

Wrażenie drugie – bujna roślinność z całego świata, którą przed wiekami zwozili portugalscy podróżnicy z Tasmanii, z Japonii czy z Afryki. Klimat i gleba powodowały, że wszystko co zasadzono przyjmowało się. Efektem są piękne i stare drzewa, krzaki i kwiaty, których nie potrafimy nazwać, no i miliony bananowców, które wspinają się po stokach.

Wszystko to jest bardzo malownicze. Madera to właściwie wulkaniczna góra, która wyrasta gwałtownie z oceanu i po dziesięciu kilometrach dochodzi do dwóch tysięcy metrów. Terenów płaskich jest niewiele i tylko na obrzeżach, więc białe i żółte domy na wyrąbanych w skale tarasach wspinają się po tej stromiźnie jak klocki Lego. Wydaje się, że lada chwila wszystko to stoczy się w dół.

By dojechać do Monte, na 600 metrach najwyżej położonej dzielnicy stolicy, wąską ulicą pokonujesz dziesiątki zakrętów, uważając na ludzi, ciężarówki, autobusy i parkujące samochody bo przed domem mało kto ma miejsce na swój samochód. Pierwsza Żona reaguje nerwowo na te niekończące się zygzaki, odmawia patrzenia w dół i co chwila wykrzykuje „jak można tak mieszkać!”

Te sceny stają się bardziej dramatyczne, gdy wjechać w góry. Są dzikie, poszarpane i gęsto zalesione a zakrętów wydaje się być już kilkaset na odcinku kilkunastu kilometrów. Mgła a na drodze krowy, wielkie autobusy turystyczne, turyści z plecakami w poszukiwaniu szlaków i znowu parkujące samochody. Silnik pracuje na wysokich obrotach bo najlepiej jest jechać na drugim biegu aż wreszcie docieramy do przełęczy, z której jest widok na pół wyspy i ocean. Nagle znika mgła a przed nami niesamowite widoki.  Słyszę jak obok mnie jakiś Niemiec mówi: „Das ist sehr schön, sehr schön”.

Tak, pięknie tam. Kombinacja klimatu, roślinności i dramatycznych gór powoduje, że od stu lat masowo przyjeżdżają tam Anglicy, dla których dodatkową atrakcją jest maderskie wino w typie sherry. Angielski jest drugim językiem, którym mówią nawet sprzątaczki hotelowe. Bywał tam Churchill, zdrowie leczył także Józef Piłsudski. Dobre jedzenie, dobra kawa, Żona zajada się ośmiornicami ja zaś preferuję ryby.

Jednego dnia jedziemy w poszukiwanie słynnego klifu Cabo Girao, który pionowo wyrasta z oceanu na wysokość 580 m a na szczycie jest platforma widokowa ze szklaną podłogą, na której bałem się stanąć. Dobrą dwupasmową drogą jedziemy niecałą godzinę przez 27 tuneli, z których najdłuższy ma 3.1 km. Przed tunelami, które zaczęto budować 40 lat temu, ta sama podróż zabierała osiem godzin.

Pobyt szybko mija, znowu testy, tym razem dla Kanadyjczyków i lądujemy w domu.  Następnego dnia za oknem grad i mokra bryja na szosie. Żona mówi „wracajmy na Maderę”.

                                   Karol Wronecki

P.S.- I Karol i Tadeusz mówią tak jak Jasiek z Poronina: “Powódź, nie powódź a pole trzeba zaorać” Dzięki temu my mamy ciekawą relację z Madery a Tadeusz niestety złamaną na nartach rękęzdrowia mu życzymy R.G.

8 kwietnia 2022

Galeria zdjęć

Więcej z działu "Miejsca spotkań i rozrywek"...

  1. Karola znowu poniosło po świecie
  2. Radek w górach
  3. Wiosna – Zimą – dodatek do wspomnień o Rajdzie Marzanny
  4. CUBA LIBRE!
  5. WIOSNA - ZIMĄ
  6. Karol wspomina przyjemne chwile roku 2017
  7. Z twoją córką? Nigdy
  8. Każdy ma taką wyspę na jaką sobie zasłużył
  9. Wywar z przywar: Depresja Komika
  10. Roman Sobczak „NASI MUZYKANCI”
  11. Andrzej Grzebyk Superstar
  12. Rajdy turystyczne – rozrywka i edukacja okresu naszych studiów

Copyright © 2014 | Łukasz Parysek & Absolwenci Wydziału Prawa 1969